sobota, 7 grudnia 2013

Nie gwałcone wbrew woli

Cześć, to znów ja !


Zrobię dzisiaj wyjątek i będzie i na wesoło i STRASZNIE. Wchodzę sobie niedawno na (po)łamy Wybiórczej, a zaraz mnie torpedują oniryczne obrazy:




Widoki mało estetyczne, ale że z racji obowiązków zawodowych mam wrażliwość jak grabarz, to mnie nie wzięło na torsje, a tylko zaciekawiony co za DZIWY pokazują w portalu - zabrałem się za zgłębianie tematu.
Halloween już za nami...
Drugie skojarzenie moje - że to rocznica urodzin albo śmierci jakiegoś mistrza groteski (Felliniego najpewniej) i w związku z tym przypomnienie twórczości - wywołało u mnie dreszcz ekscytacji. Ten optymizm dotyczący treści był niestety na wyrost:


W mordę ! - pomyślałem sobie - Tematy się pokończyły Wybiórczej, to łażą po blogach o seksie i zżynają wywnętrzenia prywatne. Jakiś Krzysztof Boćkowski „DR.” zarywał Sylwię Kubryńską (pewnie „MGR.”) i teraz jej się wydaje, że wszyscy dookoła faceci mają zamiar ją gwałcić.
Musiał jej nieźle chłop kadzić, skoro w taki samozachwyt popadła !

Dalsze fragmenty tekstu to jednak ciąg rozczarowań:

(Na marginesie - aż do dziś nie odgadłem, co to za skrót ten „dr.”.
Może ktoś z czytających podpowie?)


Nie dosyć że ta Sylwia Kubryńska (MGR.) nie zna osobiście DR., to jeszcze jego opinie wyczytała... z e-maila.
A ja głupi myślałem, że będzie z ogniem i pieprzem...


Do mnie ostatnio też doszedł e-mail. Napisał go dla odmiany redaktor pisma męskiego, a była tam informacja, że baby to mądrością nie grzeszą, a już ta Kubryńska szczególnie. I wiecie co? Po przeczytaniu całości niestety muszę się zgodzić !


Mężczyzna gotowy na seks?
Nieświadome kobiety?
Jakże śmiał tak powiedzieć ten podły i zły seksuolog (DR.) !
W setkach kryminalnych przypadków, z jakimi na co dzień miał kontakt ten nikczemny psychiatra, nie było nigdy facetów zawsze gotowych na seks, a kobiety były zawsze świadome. Doktor ewidentnie nakłamał, a te gwałty to się wzięły z powietrza i trzeba napiętnować ich sprawców (najlepiej na fejsbuku i blogu), a do takich sytuacji nigdy więcej nie dojdzie.
Na przeszkodzie stoi jeszcze to wstrętne, przesiąknięte kulturą gwałtu społeczeństwo, które w swojej bezwzględności uważa, że naga kobieta biegająca po mieście prowokuje facetów (i jak tu Kubryńska ma wierzyć, że te padalce będą wstawiać jej lajki??).


Takie herezje wygłasza ten paskudny DR., a przecież to naturalnie wiadome, że kobieta jak nie chce współżyć, to SPOTYKA się z mężczyznami. Najczęściej spotykają się zakonnice oraz wieczne dziewice i to jest logiczne i proste.

A ta autorka bloga to jest mało domyślna i nadal nic nie kapuje. Kubryńska - ja podejrzewam, że ciebie to nawet za przyzwoleniem nikt nie chciał, a co dopiero na siłę !

Efekt jest opłakany, bo wiedza tej Kubryńskiej o seksie dorównuje jej sprawności w pisaniu (a sprawność jest taka jak „ups”, albo te jej „cycki” i „tyłek” - aż się zbiera na torsje, że teksty na takim poziomie publikują w Gazecie).


Niektóre kobiety chcą być brane przemocą i inaczej niż „na jaskiniowca” nie dają, tyle że w ich przypadku jest to przemoc pozorna, bo tego typu stosunek odpowiada ich psychice najbardziej. Facet na trzeźwo powinien mieć rozeznanie i odróżniać udawane opory od faktycznej niechęci, ale po pijaku jest różnie.
Skąd się wzięło Kubryńskiej „prowokowanie cyckami”, skoro doktor nie opisał wyglądu tylko ZACHOWANIA kobiety - tego nawet ona sama nie zgadnie (prędzej on jako biegły psychiatra).


Kosztować to musiałoby ciebie, bo za darmo nikt nie chciał. Żeby jeszcze jaki altruista się trafił, to może wziąłby z litości...


Dziecko drogie, czysta jak łza, intelektem nieskalana istoto - ten doktor wyraźnie mówił o RANDKACH, a nie o tych twoich „kumplowskich wypadach na piwo albo koktajl z porzeczek”. To były spotkania takie jak faceta z facetem, a na randce to ty w życiu nie byłaś, to i nie znasz różnicy.
Facet myśli o seksie NA RANDCE, czyli przebywając w towarzystwie kobiety, która mu się podoba. Gdy ta kobieta podejmuje CZYNNOŚCI SEKSUALNE i jeszcze dojdzie ALKOHOL, to facet ROZBUDZONY i PIJANY (czytaj - sprowokowany) często skłonny jest zgwałcić.
W opisywanym przypadku wina jest z OBU stron, bo on nie powinien jej gwałcić, a ona się upijać na RANDCE i całować faceta.
Czy był sens to tłumaczyć - wątpliwości mam spore. Kubryńska i tak nie skapuje, ale... te z IQ powyżej siedemdziesięciu może jakoś załapią?
Dla tej pierwszej mam żołnierskie streszczenie:

Jak nie chcesz facetowi dać dupy, to nie liż się z nim po pijaku.

A na koniec jeszcze tylko nadmienię, że kosztowało mnie to trochę sił i energii, ale rozwiązałem zagadkę biegających straszydeł:
Te niewiasty na zdjęciach pewnie bały się gwałtu, więc chodzą z cycami na wierzchu, a pomysł jest genialny w swojej prostocie i skuteczności.
Dziewczyny !
Jak same macie sprzęt z takiej półki cenowej, to w razie zagrożenia wywalajcie go na wierzch. Zapewniam, że nikt was wtedy nie zgwałci - chyba że będzie kompletnie upalony, pijany, albo psychicznie chory. Ale... nawet wtedy będziecie względnie bezpieczne - w pierwszej linii frontu sprawca wszak ma kaloryfer.



I na dziś to by było na tyle.
Za lewackie kudły wytargałem ja:
Pierwszy Fryzjer RP


PS.
Nie pochwalam zachowania lekarza, który swoje doświadczenia zawodowe i wiedzę specjalistyczną (całkowicie niezrozumiałą dla statystycznej Kowalskiej) podaje do wiadomości publicznej.
Tego typu informacje powinny być zamieszczane w publikacjach naukowych (geneza przestępstw seksualnych np.), co daje względną gwarancję, że nie trafią do pospolitych krzykaczy tylko do ludzi poważnych, którzy zainteresowani są wiedzą, a nie „blogaskami”, „fejsikiem” i lataniem po mieście z odkrytymi cycami.

Komentarz dotyczył wypocin zamieszczonych na stronie: 

sobota, 4 maja 2013

Szkoła pieprzenia


Witam najmocniej.


Zaczynałem podstawówkę w latach dziewięćdziesiątych. Obowiązek szkolny istniał podobnie jak dzisiaj, a chodziło o wiedzę w zakresie nauk ogólnych, ale i takie nakierowywanie młodzieży, żeby zajmowała się istotnymi sprawami i dbała o swoją przyszłość.
Pedagodzy byli zgodni w tej sprawie...
Gdyby dzieciak przesiadywał w domu zamiast chodzić do szkoły, to pewnie by się WYPACZYŁ, a już myśli o gołych babach i świństwach, to miałby na bank - MUROWANE.
Teraz sytuacja jest inna, bo zgodnie z najnowszymi wytycznymi i danymi naukowymi (tak samo żelaznymi jak te, które mówią, że organem kopulacyjnym jest odbyt) nie chodzi o naukę języków i bzdety matematyczne, a dzieci w szkole mają uczyć się seksu.
Niestety nie jest to żart, ani sen naćpanego wariata. Ludzi jest sześć miliardów i liczba ta stale rośnie, ale specjaliści z WHO uważają, że mimo wszystko za wolno. Dlatego doszli do wniosku, że seksu należy UCZYĆ.
Idea jest realizowana w krajach lewackiego postępu, a u nas dopiero wejdzie. Takie warsztaty będą obowiązkowe dla wszystkich, bez względu na stadium rozwoju i potencjalne kompleksy - nie wyłączając dzieci upośledzonych fizycznie, których seks nie dotyczy.
To molestowanie jednak nie zacznie się wtedy, gdy dziecko będzie świadome. Co więcej - nie zacznie się nawet w szkole.
Jak arbitralnie zakomunikowała WHO:


oraz:


Gorączki nie mam, a trawy też nie paliłem, WIĘC TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ.
Pedofile poobsadzali WHO-wskie stołki i chcą się dobrać do dzieci - legalnie i oficjalnie, bo "edukując" je w ramach wytycznych, które sami powymyślali w tym celu.
Propozycje tych dewiatów opisałem poniżej:

Obowiązkowe zajęcia w przedszkolu i zabawa w DOCHTORA z wujkiem-edukatorem - poczciwym, siwowłosym staruszkiem, który wszystko pokaże i wymaca gdzie trzeba.



Nauka zakładania gumy od trzeciej klasy podstawówki - obok lekcji masturbacyjnych i warsztatów z obciągania koledze.
Takie jest zalecenie centrali, więc przyjdzie spec z WHO i wszystkim postawi pały. Zajęcia mógłby prowadzić też woźny, albo pijany wuefista.




Dzieciaki są zindoktrynowane krzyżem, więc trzeba im wybić z głowy ten krzyż, najlepiej przez pochwę i odbyt.
Przewidziane dla klas gimnazjalnych...




Swoim autorytetem podbił to sam Siwowłosy, starszy specjalista od technik i badacz orgazmów niemowląt:


Największa troska będzie potrzebna tym, którzy z różnych powodów wcale nie mogą zacząć, ale Starowicz (specjalista przez CH seksuologii przez P) wyraził troskę o zaczynających za wcześnie, mając w dupie normalnych.
Portal Gazety Wyborczej, opisując ten WHO-wski proceder, przytoczył wypowiedź psychologa, Ewy Ulrich-Zalewskiej, która zaczęła jeszcze w miarę rozsądnie:


Ale już chwilę później:


NA POCZĄTEK nie TYLKO stroną techniczną?
Ewka, daj spokój - zdrowa dupa Ty jesteś, to nawet przedszkolakowi stanie. Zaczynaj warsztaty od pierwszych klas podstawówki. Ochrona przed pornolami wymaga każdych poświęceń !
Chyba że Ty wolisz w gimnazjum, albo dopiero w liceum...
A najlepiej to w:




Mendy zarżnąłem ja:
Pierwszy Fryzjer RP


PS.

Cytaty pochodzą z artykułu "Edukacja seksualna od czwartego roku życia? Tego chce WHO" na łamach Gazety Wyborczej:


W tym wypadku Wybiórcza, pomimo swoich ciągot lewackich, podeszła obiektywnie do sprawy. Trafiłem też na komentarz warty upamiętnienia na blogu: 



czwartek, 25 kwietnia 2013

Pedałowanie powszechne

Aloha. 














Nadeszła wyczekiwana wiosna, więc ożywają rośliny i budzą się różne stworzenia - najczęściej te nieszkodliwe i przyjazne człowiekowi i otoczeniu, ale nie brakuje też pasożytów i wszelkiego robactwa. Przybywa też pedalistów... tfu - rowerzystów, którzy jak każda mniejszość (w tym wypadku intelektualna) dostają wymagane papiery, aby bezkarnie żerować na normalnej większości. Jak radośnie powiadomiła Wybiórcza:

  

Szkoda, że autor tego artykułu, niejaki Śmietana Krzysztof, nie wpadł na prosty pomysł, że auta przestaną blokować pasy dla rowerzystów, jak rowerzyści przestaną blokować pasy dla aut.
Nastąpi to jednak nieprędko, bo żyjemy w epoce równouprawnienia z pejsami, które polega na takim ustalaniu przepisów, że mała grupa popaprańców może przeszkadzać większości, a większość tym popaprańcom już nie. Dlatego zieloni pedałujący mogą bezkarnie zasuwać po całości ulicy, wlokąc za sobą (z prędkością 20 km/h) normalnych użytkowników drogi, ale wydzielane dla nich pasy mają pozostać świętością.
Śmietana Krzysztof jakoś o tym nie wspomniał, za to nadmienił on, że:


Niestety ekozielony czytelnik nie uwiecznił całej reszty wycieczki, a oburzenie piszącego wygląda irracjonalnie - wszak omijanie samochodów jest ulubionym zajęciem cyklistów, którzy robią to notorycznie i wszędzie, a najchętniej przy korkach, przeciskając się obok korka pasem dla samochodów (co już nie wywołuje zgorszenia u redaktora Śmietany). Takie ciągoty pedałujących są nagminne i zrozumiałe, bo jedynym potencjalnym zagrożeniem jest urwanie CUDZEGO lusterka albo porysowanie CUDZEJ karoserii, a w razie takiej wpadki łatwo spieprzyć na chodnik i czmychnąć w pierwsze podwórko. Poszkodowany kierowca nie doścignie wesołka, a zidentyfikowanie i namierzenie bydlaka będzie niewykonalne, bo jako jedyny uczestnik ruchu nie ma tablicy rejestracyjnej. 
Redaktor Mlekowy również o tym nie pisnął, a w zamian zacytował wypowiedź PEŁNOMOCNIKA ROWEROWEGO RATUSZA: 


Aż prosiło się o to, żeby na poparcie zacytować pełnomocnika hulajnogowego ratusza, pelnomocnika deskorolkowego ratusza, albo przynajmniej ministra od skakanek i wrotek. 
Ich opinia byłaby równie cenna co ROWEROWEGO Z RATUSZA, bo reprezentują grupy o podobnym współczynniku IQ (czyli dzieci i upośledzonych dorosłych) - i w podobny sposób mogą wmawiać idiotom, że miejsce dla rowerów i innych zabawek jest między samochodami, a ich posiadaczom przysługuje całkowita bezkarność, w poczuciu której ugruntowuje ich rząd i różne REDACHTORY MLEKOWE. 

Jednak kłamstwo ma krótkie nogi...
To przekonanie o bezkarności i nietykalności zostaje brutalnie zweryfikowane przy pierwszej lepszej kolizji, a wtedy z pedałujących zostaje ekologiczne mięso. 

  
Kij w szprychy wkładałem ja:
Pierwszy Fryzjer RP

niedziela, 21 kwietnia 2013

Słowo na Środę

Witam ponownie.

 





Niedziela jest dniem świętym dla chrześcijan, dla innych święta jest Środa:  



Specjalnie z myślą o drugich powstał dzisiejszy wpis... 

Z moich przekonań i doświadczeń wynika, że na tym świecie funkcjonują zjawiska, które do swojego urzeczywistniania nie wymagają nakładów finansowych, a jeżeli już, to są to środki symboliczne i wykładane wedle własnego uznania, zarazem możliwe do zastąpienia czymś innym. Jednym z takich zjawisk jest szeroko rozumiana tradycja, która powoduje, że ludzie chorzy na głowę zawodzą do krzyża na Krakowskim Przedmieściu, a normalni i zdrowi mówią sobie "dzień dobry", przepuszczają kobiety, albo ustępują miejsca w autobusie starcowi.
Najwyraźniej współczesna etyka tak już obrosła pejsami, że te niedomyte kołtuny jej ciążą i wykrzywiają percepcję, bo filozof, etyk i profesor w jednym (prawie kobieta-ideał), na łamach Gazety Wybiórczej (bo gdzieżby indziej) zadała sobie pytanie: 


A ja ci odpowiem lewoskrętny kołtunie - tradycja nie kosztuje nas NIC.
Zresztą to samo ostatecznie przyznałaś próbując wykazać coś odwrotnego, ale skoro swoje wypracowanie rozpoczęłaś konkluzją: 


To imaginuj sobie karykaturo kobiety, spróchniały pomiocie hipopotama i szkapy, że NAJWIĘKSZA DZIETNOŚĆ JEST NA WSI. A powodem jest właśnie tradycja, którą ty - wyliniała ofiaro międzygatunkowych stosunków - określasz jako "siedzenie przy garach i dzieciach". 
Ten cały przyrost naturalny pomoże polskiej gospodarce jak umarłemu kadzidło, ale skoro masz parcie, żeby ludzie płodzili jak te chińskie króliki, to powiadam ci skomuszony babsztylu - NAJLEPSZYM SPOSOBEM NA DZIETNOŚĆ JEST WYSZYDZONA TRADYCJA. 
A jest tak głównie dlatego, że łatwiej znaleźć męża tradycyjnej kobiecie, a trudno o amatora na wszelkie sfeminizowane pomiotła, zwłaszcza gdy charakter idzie w parze z wyglądem. 

Jedyna nadzieja dla kobiet mniej atrakcyjnych to ogólna kobiecość, czyli przeciwieństwo wszystkiego, co prezentuje sobą Środa i inne szczukopodobne. Nie przeszkadza to Potworkowej, tfu... Powtorkowej, kontynuować tej lewackiej krucjaty. Po wstępie i standardowym (i ma się rozumieć - etycznym) wyszydzeniu kobiet zajmujących się domem, przeszła do znanej tradycji zabijania noworodków i trzymania ich zwłok w zamrażarce. Do tego najwyraźniej pomyliła ciążę z grypą żołądkową, bo już nawet tasiemczycy można z powodzeniem uniknąć.


Widocznie nikt jej nie mówił, że wiatropylność nie występuje u ludzi, a NORMALNA kobieta, która nie chce dzieci, po prostu ciąży UNIKA.   
Dalej to babsko jeszcze się rozkręciło i podjęło ewidentne próby masowego zagazowania odbiorców (niezorientowanych odsyłam do pierwszego wpisu na blogu).
Przykładowo wydukało to, że: 


RZĄD JEST PRZECIWNY IN VITRO I ANTYKONCEPCJI !

Brakuje edukacji seksualnej !

Tak, to są fakty - Z PEJSAMI !

A po urżnięciu tych kudłów: 
In vitro jest nie tylko dozwolone, ale jeszcze refundowane kosztem przewlekle chorych i konających na raka. Edukacji seksualnej poświęconych jest kilkadziesiąt portali i książek, a antykoncepcja jest dostępna w każdej zwykłej aptece, a nawet na stacjach benzynowych i w kioskach. Jedno i drugie istnieje i funkcjonuje powszechnie, tylko nie jest DARMOWE I PRZYMUSOWE (czytaj - pochodzące z ukradzionych pieniędzy i wprowadzone terrorem), a tego lewactwo nie potrafi przeboleć. 
Bo to niby obywatel ma decydować o sobie? 
I jeszcze ma płacić za siebie - a nie za innych, karmiąc całe rzesze pośredników, czyli urzędników-złodziei? 
Skandal jakiś i granda ! 
Trzeba to szybko naprawić, najlepiej wprowadzając PRZYMUSOWĄ I KONTROLOWANĄ PRZEZ RZĄD REWOLUCJĘ OBYCZAJOWĄ ! 
Niestety jak na razie:  


Ludzka obyczajowość kontrolowana przez rząd - to dopiero jest coś! 
Lepsze od łysej prawdy... 


Lewackie kudły wyrywałem ja:
Pierwszy Fryzjer RP

sobota, 20 kwietnia 2013

Wprowadzenie do rzeźni

Ahoj!
Z pokładu mówi wasz fryzjer:


Dowlokłem się ostatkiem sił do tej arki, bo tereny lądowe - ze wszystkich stron zawszone i zasmrodzone - nie pozostawiają pola dla skutecznej wentylacji, co oznacza kostnicę dla komórek nerwowych, obumierających w trybie błyskawicznym w warunkach niedotlenienia.
Wszystkim, którzy pomimo tej nasilonej i powszechnej nekrozy jeszcze cokolwiek kapują, zalecam JAK NAJSZYBSZE DOPŁYNIĘCIE TUTAJ DOWOLNYMI ŚRODKAMI TRANSPORTU, metody wpław nie wyłączając. To jedyna sposobność, żeby nie zamienić się w zombie, czy inne prawomyślne stworzenie:



Taka przyszłość was czeka, chyba że należycie do grupy, która sama rozsiewa te wiatry - i to zarówno te wiejące z lewa jak z prawa (a częściej ostatnio z lewa - może z tego powodu, że mają tam szersze "harmaty", polerowane i rozciągane od tyłu z wielkim zawzięciem i swadą... samym pierdoniowym orężem można by wytruć pół miasta).

Już teraz te bezmózgie istoty wałęsają się całymi chmarami i informują zdrowy świat o cierpieniu. Jedne wyją pod krzyżem:


Inne znowu oklejają swoimi śmieciami ten krzyż, a potem... TEŻ WYJĄ.


Obsesja wszystkich zatrutych dotyczy akurat krzyża, ale nie wiadomo dlaczego. W świetle jednej z teorii, te toksyczne opary kumulują się w strukturach mózgu odpowiadających za leżenie na krzyżu, a następstwem są urojenia i fobie związane z innymi krzyżami. Tak czy inaczej - z domu ani rusz bez tej maski:



Niestety nie mogę się oprzeć przekonaniu, że aby było uczciwie i sprawiedliwie, to nosić ją nie ja powinienem na głowie, tylko PIERDOŃ NA ZADZIE A TUSK NA JAMIE GĘBOWEJ.
Obcinanie głowy gronkowcowo-walcowej jest zakazane nawet w sennych koszmarach, więc przytarganych trucicieli będę pozbawiał tu kudłów, a myckę oddam w całości.

Obiecałem to ja:
Ostrzący nożyczki i brzytwę
Pierwszy Fryzjer RP