sobota, 4 maja 2013

Szkoła pieprzenia


Witam najmocniej.


Zaczynałem podstawówkę w latach dziewięćdziesiątych. Obowiązek szkolny istniał podobnie jak dzisiaj, a chodziło o wiedzę w zakresie nauk ogólnych, ale i takie nakierowywanie młodzieży, żeby zajmowała się istotnymi sprawami i dbała o swoją przyszłość.
Pedagodzy byli zgodni w tej sprawie...
Gdyby dzieciak przesiadywał w domu zamiast chodzić do szkoły, to pewnie by się WYPACZYŁ, a już myśli o gołych babach i świństwach, to miałby na bank - MUROWANE.
Teraz sytuacja jest inna, bo zgodnie z najnowszymi wytycznymi i danymi naukowymi (tak samo żelaznymi jak te, które mówią, że organem kopulacyjnym jest odbyt) nie chodzi o naukę języków i bzdety matematyczne, a dzieci w szkole mają uczyć się seksu.
Niestety nie jest to żart, ani sen naćpanego wariata. Ludzi jest sześć miliardów i liczba ta stale rośnie, ale specjaliści z WHO uważają, że mimo wszystko za wolno. Dlatego doszli do wniosku, że seksu należy UCZYĆ.
Idea jest realizowana w krajach lewackiego postępu, a u nas dopiero wejdzie. Takie warsztaty będą obowiązkowe dla wszystkich, bez względu na stadium rozwoju i potencjalne kompleksy - nie wyłączając dzieci upośledzonych fizycznie, których seks nie dotyczy.
To molestowanie jednak nie zacznie się wtedy, gdy dziecko będzie świadome. Co więcej - nie zacznie się nawet w szkole.
Jak arbitralnie zakomunikowała WHO:


oraz:


Gorączki nie mam, a trawy też nie paliłem, WIĘC TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ.
Pedofile poobsadzali WHO-wskie stołki i chcą się dobrać do dzieci - legalnie i oficjalnie, bo "edukując" je w ramach wytycznych, które sami powymyślali w tym celu.
Propozycje tych dewiatów opisałem poniżej:

Obowiązkowe zajęcia w przedszkolu i zabawa w DOCHTORA z wujkiem-edukatorem - poczciwym, siwowłosym staruszkiem, który wszystko pokaże i wymaca gdzie trzeba.



Nauka zakładania gumy od trzeciej klasy podstawówki - obok lekcji masturbacyjnych i warsztatów z obciągania koledze.
Takie jest zalecenie centrali, więc przyjdzie spec z WHO i wszystkim postawi pały. Zajęcia mógłby prowadzić też woźny, albo pijany wuefista.




Dzieciaki są zindoktrynowane krzyżem, więc trzeba im wybić z głowy ten krzyż, najlepiej przez pochwę i odbyt.
Przewidziane dla klas gimnazjalnych...




Swoim autorytetem podbił to sam Siwowłosy, starszy specjalista od technik i badacz orgazmów niemowląt:


Największa troska będzie potrzebna tym, którzy z różnych powodów wcale nie mogą zacząć, ale Starowicz (specjalista przez CH seksuologii przez P) wyraził troskę o zaczynających za wcześnie, mając w dupie normalnych.
Portal Gazety Wyborczej, opisując ten WHO-wski proceder, przytoczył wypowiedź psychologa, Ewy Ulrich-Zalewskiej, która zaczęła jeszcze w miarę rozsądnie:


Ale już chwilę później:


NA POCZĄTEK nie TYLKO stroną techniczną?
Ewka, daj spokój - zdrowa dupa Ty jesteś, to nawet przedszkolakowi stanie. Zaczynaj warsztaty od pierwszych klas podstawówki. Ochrona przed pornolami wymaga każdych poświęceń !
Chyba że Ty wolisz w gimnazjum, albo dopiero w liceum...
A najlepiej to w:




Mendy zarżnąłem ja:
Pierwszy Fryzjer RP


PS.

Cytaty pochodzą z artykułu "Edukacja seksualna od czwartego roku życia? Tego chce WHO" na łamach Gazety Wyborczej:


W tym wypadku Wybiórcza, pomimo swoich ciągot lewackich, podeszła obiektywnie do sprawy. Trafiłem też na komentarz warty upamiętnienia na blogu: