niedziela, 31 lipca 2016

Olimpiada ze zdjętymi portkami


Witam.

Zbliża się letnia olimpiada, podobno sportowa, więc temat będzie też olimpijski.
MKOl od wielu lat wychodzi z założenia - być może słusznego - że sportem zajmują się ludzie z pewnymi deficytami, które wykluczają ich normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, i pewne rzeczy trzeba im dlatego kupować, np. prezerwatywy. Dlatego zawodnicy wyjeżdżający na olimpiadę dostają zawsze kondomy.
W tym wypadku sytuacja jest o tyle szczególna, że na jednego sportowca/działacza/trenera uczestniczącego w olimpiadzie trwającej dwa tygodnie mają przypadać czterdzieści dwie prezerwatywy, co daje średnie dzienne zapotrzebowanie na dwie do trzech prezerwatyw (przypomnę, że mowa jest o sportowcach, a nie o niemieckich turystach wylatujących na spa do Tajlandii).
Portal Adama Szechtera zobrazował tę informację zdjęciem reprezentantów Meksyku nawiązujących behawioralnie do grupy gimnazjalistów przyłapanych na przeglądaniu świerszczyka:



Pozostawiając kwestię racjonalności działania i dobrego smaku na boku, bardzo ciekawe jest jedno - jak można wywnioskować z wywiadów, ale również ze statystyk czy obserwacji społecznych, ci hojnie obdarowywani szczęśliwcy w większości są w stałych związkach, a na zawody wyjeżdżają samopas. Co sugeruje, co proponuje, albo do czego zachęca MKOl wciskając tym ludziom po czterdzieści dwie prezerwatywy na głowę, oddaję do oceny czytającym.

Fryzjer


PS.

Szczególnie fajną rzeczą jest ten "pakiet ochronny przeciwko wirusowi Zika". Australijska federacja chyba doszła do wniosku, że chorobę może wywołać samo niewłaściwe miejsce spółkowania. Wniosek może być jeszcze inny, ale nie chcę wyjść na takiego, co szuka sensacji na siłę.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz