sobota, 20 kwietnia 2013

Wprowadzenie do rzeźni

Ahoj!
Z pokładu mówi wasz fryzjer:


Dowlokłem się ostatkiem sił do tej arki, bo tereny lądowe - ze wszystkich stron zawszone i zasmrodzone - nie pozostawiają pola dla skutecznej wentylacji, co oznacza kostnicę dla komórek nerwowych, obumierających w trybie błyskawicznym w warunkach niedotlenienia.
Wszystkim, którzy pomimo tej nasilonej i powszechnej nekrozy jeszcze cokolwiek kapują, zalecam JAK NAJSZYBSZE DOPŁYNIĘCIE TUTAJ DOWOLNYMI ŚRODKAMI TRANSPORTU, metody wpław nie wyłączając. To jedyna sposobność, żeby nie zamienić się w zombie, czy inne prawomyślne stworzenie:



Taka przyszłość was czeka, chyba że należycie do grupy, która sama rozsiewa te wiatry - i to zarówno te wiejące z lewa jak z prawa (a częściej ostatnio z lewa - może z tego powodu, że mają tam szersze "harmaty", polerowane i rozciągane od tyłu z wielkim zawzięciem i swadą... samym pierdoniowym orężem można by wytruć pół miasta).

Już teraz te bezmózgie istoty wałęsają się całymi chmarami i informują zdrowy świat o cierpieniu. Jedne wyją pod krzyżem:


Inne znowu oklejają swoimi śmieciami ten krzyż, a potem... TEŻ WYJĄ.


Obsesja wszystkich zatrutych dotyczy akurat krzyża, ale nie wiadomo dlaczego. W świetle jednej z teorii, te toksyczne opary kumulują się w strukturach mózgu odpowiadających za leżenie na krzyżu, a następstwem są urojenia i fobie związane z innymi krzyżami. Tak czy inaczej - z domu ani rusz bez tej maski:



Niestety nie mogę się oprzeć przekonaniu, że aby było uczciwie i sprawiedliwie, to nosić ją nie ja powinienem na głowie, tylko PIERDOŃ NA ZADZIE A TUSK NA JAMIE GĘBOWEJ.
Obcinanie głowy gronkowcowo-walcowej jest zakazane nawet w sennych koszmarach, więc przytarganych trucicieli będę pozbawiał tu kudłów, a myckę oddam w całości.

Obiecałem to ja:
Ostrzący nożyczki i brzytwę
Pierwszy Fryzjer RP

1 komentarz: